W tej okolicy bywam od niedawna, ale śmiem podejrzewać, że miejsce jest względnie nowe. Zauważyliśmy je w drodze do pracy i postanowiliśmy przeprowadzić tzw. rekonesans.
Pierwsze wrażenia? Wystrój raczej minimalistyczny, jak na nowe - jak sądzę - miejsce jeszcze nie zdążył osiąść na dobre i wnętrze nie "nasiąkło" klimatem. Restauracja jest mała - na dole raptem jeden większy stół plus kontuar, na górze zaś kilka mniejszych lub większych stolików. Ściany w żywych kolorach, ale szału nie ma. Generalnie Madras przywodzi na myśl raczej szybką jadłodajnię niż pełnowymiarową restaurację. Pobierzne przestudiowanie karty rozwiewa jednak te wątpliwości. Mało tego, jak na mój gust karta jest zbyt rozbudowana (100 pozycji???), ale nie jestem wytrawnym smakoszem kuchnii indyjskiej i może jestem w błędzie... Samych dań z kurczakiem naliczyłem bodajże 15 sztuk...
Na przystawkę zamówiliśmy Krewetki Kalmi (dobrze przygotowane i upieczone, świetne z cytrynką), natomiast gwoździem programu był Chicken Korma (dobry, łagodny, ale szału nie zrobił) oraz Jagniecina Kadai (ostre... chociaż lubię jak troszkę pali, to Kadai było nieco zbyt ostre jak na karciane ostrzeżenie w postaci dwóch papryczek na trzy możliwe). Do picia moje ulubione ostatnio Mango Lassi (zadanie spełnia, ale w Bombaj Masala piłem lepsze).
Porcję były duże na tyle, że nie daliśmy rady się z nimi uporać i poprosiliśmy o zapakowanie (no problem). Jest to o tyle istotne, że za wszystko razem zapłaciliśmy raptem 100 zł na dwie osoby, cenowo zaliczylbym więc Madras do kategorii jak najbardziej przyjaznej dla kieszeni (i oczywiście podniebienia) ergo tzw. "value for money" jestem skłonny ocenić wysoko gdyż kuchnia indyjska nie należy do najtańszych w mieście.
Obsługa sympatyczna i szybką, choć najprawdopodobniej wyłącznie że względu na fakt, że restauracja świeciła pustkami.
Nie należy oczekiwać snobistycznego ą i ę - to raczej we wspomnianej już Masali. W Madrasie jest konkretnie, ale smacznie i niedrogo. Oceniam na plus! read more