Jeśli wydawało Ci się, że jedliście dobrego Cheeseburgera, bo byliście w McDonnalds, Burger King, to tak naprawdę nie wiecie co znaczy fraza niebo w gębie czy w ogóle co to jest burger. Może to cię zdziwi ale najlepszego Hamburgera na świecie jadłem w Czeskiej Pradze a nie w USandA (choć przyznam, że robią naprawdę dobre burgery Carl's Jr. w LA, czy Burger Bueno w Dallas).
Od praskiego nieba w gębie szukałem miejsca, które choć odrobinę będzie nawiązywało do tego doświadczenia. Do Burger Bar trafiłem przypadkowo, bo lokalizacja nie sugerowała doskonałych kulinarnych doznań. Burger Bar opisują dwa słowa mini i max. Lokal jest naprawdę mini, mini-malistycznie urządzony i mini-malistyczny jest sposób podania (Burger i Nachos w plastikowym koszyku okraszonym serwetką). Mini-menu oferuje nam ograniczony wybór burgerów, dodatków, napojów to olbrzymi plus. W dobie barów i restauracji z obszernymi kartami, które czyta się jak gazetę, a wyboru dokonuje się na bazie obrazka mini znaczy max-łatwości wyboru. W BB nie da się dokonać złego wyboru, bo każdy z nich oferuje Max-Smaku, Max-Doznań, Max-Jakość (świetne mięso i własnej roboty bułki) niestety za Max-Cenę. 20-40PLN za kanapkę, to moim zdaniem dość duża cena, nawet uwzględniając doskonałej jakości produkty.
Duży minus za brak frytek i mini-zaangażowaną obsługę.
Burger Bar jest bardzo fajnym i wartym polecenia miejscem, do którego z przyjemnością wracam co jakiś czas, pomimo, że nadal jest to tylko namiastka, ale bardzo dobra namiastka doznań z Pragi. Polecam szczególnie Cheeseburgera.
Gratuluje właścicielowi pomysłu i wypełnienia brakującej luki na gastronomicznej mapie Warszawy. read more