Może zacznę od tego, że jestem tak zdegustowany tym sushi barem że aż zdecydowałem się na napisanie tej opinii. Może pozwoli to komuś na uratowanie się przed tym jedzeniem o jakości wręcz na poziomie średniego baru przy drodze.
Pozwolę sobie pisać dość skrótowo ale każdy kto chociaż od czasu do czasu chodzi na sushi we Wrocławiu ma podobne pojęcie co i jak powinno smakować.
Sos teriyaki barwą przypominał roztopiony miód lipowy a w smaku nie miał totalnie nic wspólnego z sosem którego nazwą został opatrzony w tym barze. Smakiem przypominało mi to połączenie syropu glukozowego z karmelem TRAGEDIA !!!!!
Sos sojowy oczywiście w oryginalnych buteleczkach kikkoman ale w środku jakiś tani sos sojowy polskiej produkcji na dodatek rozcieńczony z wodą.
Imbir nie wiem w czym on jest maczany w tej restauracji ale przy okazji jak zdecydujecie się nie zaufać mojej opinii proszę powąchać nie dosyć, że zapach przypomina coś chemicznego to w smaku jest wyczuwalny imbir ze spirytusem.
Przystawka darmowa na początek Oshinoko (marynowana rzodkiew) wyglądała zachęcająco ale w smaku od razu widać ze kupiona u polskiego taniego dostawcy (marynowana podobnie chyba jak ogórki konserwowe), nitki z wodorostów przypominają swoim wyglądem chemicznie marynowane wiśnie (sztuczny kolor zielony) w smaku dałbym im 4/10 też widać ze od polskiego taniego dostawcy.
Po przystawce mieliśmy nadzieję, że chociaż sushi będzie smaczne, niestety:
- zestaw osaka (nigiri rozlatywało się szczególnie wersja z rybą maślaną, futomaki z czerwoną papryka! Jest to chyba najlepszy pomysł jak zabić smak innych składników! Generalnie z całego zestawu nigiri przypominało najbardziej to co spotykamy w innych barach)
- powyższy zestaw zaopiniował mój kolega, ja natomiast wybrałem coś z menu (maki z pieczonym łososiem, futomaki z węgorzem i futomaki z rybą maślaną). W skrócie smakował mi ryż a w zasadzie był zjadliwy reszta tragedia węgorz to w ich mniemaniu dolne części brzucha w których jest może 20% mięsa reszta to tłuszcz i skóra. Ryba maślana musiała być też dobrana z jakiegoś specyficznego miejsca z ciała ryby bo nie mogłem jej pogryźć mimo szczerych chęci. Natomiast Maki z pieczonym łososiem to trochę specyficznego mięsa łososia o barwie pomarańczowej i reszta tego ciemnego niedobrego podskórnego co więcej sposób cięcia Maki na kawałki też mający na celu lekkie oszustwo czyli do szpica a w kształcie walca!
Po prostu tragedia i farsa! Powiem w skrócie dania podawane w tym sushi barze są sushi tylko z wyglądu a już po pierwszym kęsie śmiało każdy z nas poczuje jak bardzo został oszukany. Powiem więcej zaraz po lunchu w tym barze kupiłem sobie litrową cole żeby zminimalizować ryzyko jakiś powikłań zdrowotnych.
Jeśli chcesz kogoś zrazić do sushi to polecam jest to najlepsze miejsce żeby to zrobić !!!
BYŁEM TAM PIERWSZY I OSTATNI RAZ !!! read more