Wszystko byłoby znakomicie, jak na niskobudżetowy hotel. Lokalizacja nieco na uboczu, przy Parku Jordana, ale i nie za daleko - do Starego Miasta tuż tuż; gmaszysko z lekka mroczne, ponure, monumentalne i tchące chłodem z pogranicza socrealizmu i kiepskiego horroru, ale pokoje czyste, miłe i przytulne; obsługa sympatyczna - przynajmniej na pierwszy rzut oka... Niestety, na koniec pobytu przykry zgrzyt. Wymeldowując się zapomnieliśmy paru drobiazgów z szafy. Kiedy po nie wróciłem, po niespełna trzech godzinach, czekały grzecznie na recepcji - w reklamówkąch, tak, jak je zostawiliśmy; z tym tylko, że ulubione okulary przeciwsłoneczne mojego syna, jakimś magicznym sposobem zmieniły się w CD-ROM z darmowym programem do wypełniania pit-ów i reklamą Fundacji "Pomagaj Dzieciom". Na dodatek, kiedy zadzwoniłem nastepnego dnia, dowiedziałem się, że pracownicy hotelu napewno by się nie posunęli do kradzieży i że napewno to mnie się coś pomyliło. Wielka szkoda. Takie niby nic, a jednak popsuło całe wrażenie. A zamierzałem napisać o Nawojce kilka naprawdę ciepłych słów... read more